http://www.nanook.prv.pl

Niedziela 29 X 2006
   Dzisiaj rano trochę padało, ale około 8 rano było już fajnie. Na trening przyszedłem ja z Demonem, Anka z Basterem i Irena z Neli i Deksem. Reszta wystraszyła się pogody i się nie stawiła. Wziąłem Bastera, Demona i Achillesa, Irenie powiedziałem aby pojechała do domu, bo widziałem, że jej psy nie chcą biec, a ja musiałem zatrzymywać się i czekać na nią. Poza tym było bardzo mokro i strasznie wróciłem uwalony, ale za to nie musiałem z psami chodzić do wody. Pojechałem w stronę Myśli, następie w stronę Dargomyśla, a potem w stronę jeziora Duszatyń. Nad jezioro też nie zajeżdżałem tylko pojechałem do Dębna. Zrobiłem 20 km z trzema psami w 1,5 godziny.

Niedziela 22 X 2006
   No no dzisiaj to było paru ludzi i psów. Byłem ja z Demonem, Piotrek z Vivą, Sławek z Nerem i Irena z Neli i Deksem. Koło kuroniówki Anka podprowadziła Bastera, Gośka przyprowadziła Aramisa i Przemek przywiózł Taskana. Ja wziąłem Bastera na tył i Demona z Taskanem na lidera. Piotrek Vivę w parze z Aramisem, Sławek Nera puścił na lidera a Achillesa dał na tył, Irena miała w Parze Deksa i Neli. Wystartowaliśmy o godzinie 8.20 spod kuroniówki i pojechaliśmy w stronę brukowego mostu nad Myślą. Tam napoiliśmy psy i pojechaliśmy brugiem w górę i w lewo, potem w prawo do lasu i w lewo cały czas prosto. Wyjechaliśmy za Mostnem nad jeziorem Dzikim. Tam zrobiliśmy chwilę przerwy. Spowrotem wracaliśmy przez Mostno i odbiliśy w lewo do lasu. I tak prostą drogą dojechaliśmy do Dębna. Zrobiliśmy 18.7 km w jakieś dwie godziny.

Środa 18 X 2006
   O godzine 18 na treningu stawiłem się ja z Demonem, Irena z Neli i Deksem oraz Paweł z Amigiem i kolegą Tomkiem. Zabrałem jeszcze do siebie Bastera i pojechaliśmy do lasu w stronę Myśli. Ja z psami pojechałem przodem aby wskazywać drogę. Psy biegły fajnie, Amigo jak na pierwszy raz spisywał się dobrze, Deks i Neli też. Z nad Myśli pojechaliśy w stronę Mostna. Przecieliśmy bruk i odbiliśmy w stronę Dębna. Około 19.30 byliśmy w Dębnie i zrobiliśmy niecałe 10 km.

Niedziela 15 X 2006 - ognisko
   Tak jak było zapowiadane ognisko na 9.30 tak się odbyło. Trening z psami zaczął się przed godziną 9. Na treninigu byłem ja z Demonem i Basterem, Sławek z Nerem i Achillesem i Irena z Neli i Deksem. Piotrek z Vivą i "rodziną Bastera" pojechali samochodem nad jezioro przygotować ognisko. My z psami pojechaliśmy w stronę Myśli, aby napoić psy. Potem pojechaliśmy brukiem w stronę Cychr, ale odbiliśmy w prawo i znaleźliśmy się na asfaltowej drodze Dębno-Kostrzyń. Pojechaliśmy kawałek asfaltem w stronę Dębna i skręciliśmy w stronę jeziora Duszatyń. Nad jeziorem jeszcze nikogo nie było oprócz Piotrka i "basterów", a była godzina 9.40. Zacząłem rozbijać stake-out i zaczeli się zjeżdżać ludzie. Przyjechali właścicieli Eski z Cychr, Elzy z Cych i Amiga z Dębna. Przypieliśmy psy do stake-outu i zaczeliśmy smażyć kiełbaski. Przy ognisku rozmawialiśmy o psach, wystawach itp., porobiliśmy trochę zdjęć i zwerbowaliśmy nowych członków mianowicie Pawła z Amigiem synem Deksa, bratem Neli. Mają przychodzić na treningi. Ogółem mówiąc było fajnie, zrobiliśmy zanim dojechaliśmy nad jezioro 10 km, potem do Dębna jakieś 5. Około godziny 13 byliśmy w Dębnie.

Środa 4 X 2006
   W tą niedzielę znowu byłem sam z Demonem i Basterem, ale tym razem pojechałem na rowerze. Wyjechałem koło godziny 8 z Dębna. Pojechałem w stronę Myśli i potem w stronę Mostna. Muszę powiedzieć, że psy znów się świetnie spisały. Przejechaliśmy około 15 km w godzinę.

Środa 4 X 2006
   Przed godziną 18 wyjechałem na wózku z Demonem po Bastera. Pojechałem z nimi w stronę Barnówka, przeciąłem asfalt i w stronę strzelnicy. Koło strzelnicy zrobiłem przystanek, aby psy się napoiły. Potem pokręciłem się jeszcze po lesie. Wracając ulicą Hołdowniczą zajechałęm do Przemka od Taskana. Okazało się, że jeszcze go u siebie niema, ale powiedział, że za tydzień może go przywiezie na trening. Zrobiłem około 7 km w godzinę.

Środa 4 X 2006
   Miałem chwilę czasu i postanowiłem, że pojadę z psami. Było po godzinie 18 i zaczynało robić się ciemno. Wziąłem Demona i Bastera, pojechałem wózkiem. Pech chciał, że w jednej z latarek padły mi baterie, a było już ciemno. Psy biegły bardzo ładnie. Pojechałem nad Myślę i z tamtąd pokręciłem się po lesie. Zrobiłem 6 kilometrów w jakieś pół godziny.

Niedziela 1 X 2006
   Na dzisisiejszym treningu byłem tylko ja z Demonem i Basterem. Naprawiłem wózek po ostatnim treningu i pojechałem w las. Piotrka z Vivą nie było, bo Viva źle się czuła, a Sławek gdzieś wyjechał. Pojechałem z psami w stronę jeziora Duszatyń, ale od drugiej strony. Puściłem Demona jako lidera, aby przypomniał sobie jak się powinien zachowywać z przodu bo od dawna biegał w parze z Basterem. Na początku trochę mnie wkurzał bo łaził od drzewa do drzewa, ale po kilku kilometrach szło mu lepiej. Baster z tyłu biegł dobrze. Teraz jak skończyłem kursy będę mógł zabrać się do częstrzego biegania z psami. Zrobiliśmy dzisiaj 10 km w około godzinę.